• Wpisów:199
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 15:03
  • Licznik odwiedzin:3 027 / 1920 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wolno ci być kimkolwiek, możesz zestrzelić wiatr jeśli chcesz.
 

 
Marzenia się nie spełniają, nie pytaj skąd wiem..
 

 
Ciało pamięta przelotny dotyk, parę godzin bycia z kimś zostaje na lata. Zapach włosów, potu, wilgotności, przypływa znikąd w środku dnia. Zamykasz się wtedy pod powieką, smarujesz maścią czarownic (tą, po której śnią się świnki) i dotykasz językiem czubka nosa dokładnie tak, jak on to robił. W inżynierii nazywa się to pamięcią plastyczną materiału, w chemii pamięcią substratu. W życiu - tęsknotą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- czemu rzuciłaś Nią o podłogę?!
- bo rozlał mi się sok.
- a co Ona ma z tym wspólnego?!
- mama mi kazała go szmatą pościerać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czym są wspomnienia ? Każde z nich, te większe, jak i te mniejsze, mają swój kolor, smak, zapach. Niektóre delikatnie spływają na dno duszy, a inne zarysowują się w niej zapamiętale, nie pytając nas o zdanie.
 

 
Tak chcesz wiedzieć o czym myślę?
Myślę o tym jak nocne latarnie zaglądają ci w oczy. Jak przy nich tworzą ci się zmarszczki mimiczne podczas gdy się uśmiechasz. Jaki prąd przebiegł przez całe moje ciało gdy poprawiłeś mi szalik. Jak wtedy było chłodno. Jak bałam się, że nie wyduszę z nas ani słowa.
 

 
Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.
 

 
Nie można uciec od swojego przeznaczenia. Ty jesteś moim przeznaczeniem. Nigdy nie będziemy do siebie należeć fizycznie, ale należymy do siebie duchowo. Zapadłeś we mnie głęboko, ja zapadłam w Ciebie, jesteśmy uwięzieni. Nawet kiedy cieleśnie nie jesteś moim mężczyzną, jesteś nim w moich wspomnieniach, w moich marzeniach. W ten sposób trzymasz mnie w szachu. Możemy się rozłączyć, lecz nie możemy się już rozstać. W te wszystkie dni, kiedy nie było Cię tutaj, nadal zwracałam ku tobie wszystkie myśli, dzieliłam się z tobą swoimi nastrojami.
 

 
Zostań,
bo Ty jes­teś całym życiem moim i wiecznością,
uśmie­cha­mi i łzami,
dob­ry­mi i złymi chwilami,
moim prag­nieniem i spełnieniem.

Zostań,
nie od­chodź ,
tak wiele jeszcze przed nami,
tak wiele cza­su przed nami.

Zostań,
jes­tem dla Ciebie,
a Ty jes­teś dla mnie.

Zostań,
bo w To­bie mo­ja przyszłość,
w To­bie szczęście ty­siąca chwil ,
które za nami.
 

 
Jak możesz pożegnać się z kimś, bez kogo nie wyobrażasz sobie życia?
 

 
I tylko przyjdź.
Dotknij mnie czule, i przytul tak, abym zapomniała o wszystkim.
Pocałuj tak, abym na przekór samej sobie poczuła się szczęśliwa.
A wtedy pójdę za tobą na koniec świata.
 

 
Teoretycznie to już koniec,
ale praktycznie w środku
coś jednak nie pozwala zapomnieć.
 

 
Po­now­nie umysł wychodzi z inic­ja­tywą, by pos­ta­wić kropkę. Kropkę przeżartą przez ból i zer­dze­wiałą od se­tek łez. Spróchniała nadzieja szep­ce jeszcze gdzieś we mnie stłumionym głosem, że dam radę. Ow­szem, ludzkie ciało może wyt­rzy­mać przeog­romną ja­kość za­dawa­nego bólu, ale czy jest w sta­nie wyt­rwać psychicznie? Głos nadziei prze­cis­ka się co chwilę przez jej zagłuszacz-smu­tek, w wy­niku cze­go pow­sta­je w mo­jej głowie echo dwóch potężnych słów: "DAM RADĘ!" - Wal­czę więc. Mo­je war­gi szli­fują podkówki zębów, paz­nokcie łamią się pod wpływem ucis­ku pięści. Wal­czę. Staję w po­jedy­nek z cier­pieniem. Choć led­wo, to znoszę wszys­tko, co dręczy mnie niesa­mowi­cie i wyjątko­wo ok­rutnie. Os­tatkiem sił wy­pycham dep­resję za drzwi. Cwa­na, bo prze­darła się po­now­nie ok­nem. Za nią wlecze się uciążli­we otępienie i głod­na udręk męka. Na­padają na mnie, sięgając swy­mi długi­mi cier­nisty­mi ra­miona­mi po moją przy­tom­ność. Upa­dając po­woli, siłuję się resztka­mi sił z tą tęgą ago­nią, posługując się przy tym ma­lusienką i słabą już nadzieją. I...dzieje się coś zu­pełnie niepojęte­go.. Siły, które próbo­wałam po­konać, wyg­ry­wają. Przej­mują władzę na­de mną, wpa­dam w stan odrętwienia, które pa­raliżuje mi wszys­tkie zmysły, a męka spra­wia, że w moich kościach urucha­mia się mi­lion urządzeń cier­nistych na raz, które ka­leczą całe mo­je ciało, za­dając przy tym przeszy­wający i ma­kab­ryczny ból. I nag­le całość zni­ka.. Nik­nie w pogłosie lichej nadziei. Wszys­tko sta­je się lek­kie, nie ma ka­tuszy ciała, prócz nieco dos­kwierające­go bólu na ra­nach po cier­niach, a oczy widzą przed sobą każdy szczegół w zna­komi­tej os­trości, może trochę przyćmionej światłem ze święcącej na­de mną żarówki. Lecą łzy, ale nie żalu, lecz łzy ul­gi i ra­dości z te­go, że to na­reszcie ko­niec. Że to w końcu to pos­ta­wienie krop­ki na za­kończe­nie. Tej krop­ki przeżar­tej przez ból..
 

 
Miota­my się w sza­leństwie, rzu­camy na krawędź noża i skacze­my z wieżowców, by­leby dać upust dzi­kiej, tra­wiącej umysł des­pe­rac­ji. Stacza­my się w ot­chłań niezas­po­kojo­nych żądzy, poz­wa­lając by gasły wszys­tkie światła. I kiedy za­wiśniemy w ciem­ności, nie pa­mięta­my jak wrócić na górę.
 

 
A więc pójdę tam gdzie będzie choć jeden pro­myk nadziei. Nie będę oglądała się za siebie...
 

 
Daj­my so­bie pełny luz, niech życie po­każe nam co dob­re, a co złe..
 

 
Za każde nieprzetrwane jutro, przerażające wczoraj i beznamiętne dzisiaj.
 

 
Każdy z nas przeżywa takie wewnętrzne rozterki jak bohaterowie filmu, tylko, że to nie my w nich gramy. Nikt nam nie podkłada muzyki, nie robi dobrych ujęć, a twarz zalana łzami wcale nie wygląda tak dobrze. Jesteśmy tylko my i nasze prawdziwe cierpienie, bez reszty obsady. Ty i ból. Nikt nie przyjdzie nas pocieszyć, nie będzie nagłego zwrotu akcji i happy endy też zdarzają się rzadko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
To dziwne uczucie kiedy boję się, że stracę coś czego nie posiadam.
 

 
Łykam kolorowe tabletki jedna za drugą. Łudzę się, że po przebudzeniu świat będzie wyglądał inaczej. Chciałabym wykorzystać te leki do samobójstwa. Nie mogę. Jestem pod kontrolą. Jedna pigułka jest nasenna, inna wzmaga apetyt, kolejna rzekomo pomaga wyjść z depresji. Stoi nade mną matka. Jednego dnia mówi mi jak bardzo mnie kocha. Następnego zaś wykrzykuje mi w twarz obelgi. Powtarza, że nie jestem nic warta. Opowiada o tym, jaka zła i niedobra jestem. Świat raz po raz robi mnie w chuja. Dziękuję. Znajdę sobie lepszy. Tego tutaj nie potrzebuję.
 

 
Muzyka rozprasza. Inspiruje. Porywa. Wywołuje silne, skrajne emocje, przywołuje wspomnienia, dzięki niej możesz stworzyć nową osobowość. Jednocześnie pozwala, i nie pozwala zapomnieć. Uświadamia ci, kim jesteś, a jednocześnie pozbawia cię tożsamości. Ona mówi. Porusza wszystkie struny w twojej duszy, kroi twoje serce, albo wręcz przeciwnie - dodaje mu skrzydeł małej wróżki z Krainy Tęczowych Wymiocin. Muzyka otwiera drzwi w twoim umyśle. Dostaje się do najciemniejszych zakamarków twojego 'ja', które starannie ukrywasz przed całym światem. Muzyka jest cudem. Nie wierzysz? Sam sprawdź.
 

 
Potwory umysłu są znacznie gorsze niż te istniejące naprawdę. Strach, zwątpienie i nienawiść okaleczyły więcej osób niż jakiekolwiek zwierzęta.
 

 
Wierz mi, to jest najlepszy sposób, żeby ukryć strach. Być taką, hej, do przodu. Żeby nikt się nie domyślił.
 

 


"I want you to stay
Stay"
 

 
Odruchowo budzę się rano, odruchowo oddycham, odruchowo jem, odruchowo ubieram się i nakładam na twarz makijaż. Wiem, że jeśli przestanę to robić, nie będę miała sił, żeby obudzić się z rana. Tak bardzo boję się własnej bezradności, że robię wszystko nawet odruchowo, byleby stworzyć sobie pozory normalności. Budzę się więc każdego dnia i patrzę, jak za oknami świat budzi się do życia. Nie powinno tak być, myślę ze strachem. Nie powinno już być normalnie. Wcześnie rano ten sam tramwaj nie powinien podjeżdżać na przystanek pod moim domem, ptaki nie powinny latać po niebie, tuż pod linią jasnych chmur, ludzie nie powinni rozmawiać, zegar nie powinien odmierzać czasu. Nic nie powinno być normalnie. Zupełnie nic. A jednak wszystko toczy się swoim dawnym trybem. Świat się nie zmienił ani na jotę. To tylko ja budzę się rano z tym obcym zimnem w brzuchu, które poczułam kiedy odszedł. To tylko ja płaczę pod prysznicem i opieram czoło o zielone kafelki łazienki. Tylko ja nie widzę sensu, by przejść przez kolejny pusty dzień.
 

 
Mam kurwa dosyć. Co się stanie - nie wiem. Ale na razie wiem jedno - każdego pierdolonego dnia, każdego francowatego poranka i każdego cholernego wieczoru muszę powtarzać sobie jedno: nigdy, przenigdy, ale to kurwa nigdy więcej w życiu się nie próbuj zakochać.
  • awatar Lost in the echo.: Zakochanie to wspaniała rzecz. Ale nie zawsze zaiskrzy we właściwej osobie..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ludziom różne rzeczy przynoszą szczęście. Niemowlakowi nowa grzechotka, dziecku kolorowy lizak, nastolatkowi najnowszy model telefonu lub gorąca dziewczyna, dziewiętnastolatkowi zadowalający wynik na maturze, studentowi najlepszy wynik na egzaminie, dorosłemu awans w pracy, staruszce wspierające ją wnuczęta, staruszkowi wysoka emerytura, a mnie? Mnie wystarczyłoby, gdybyś powiedział mi w twarz czy mogę mieć nadzieję, czy lepiej od razu poczęstować mój mózg odrobiną ołowiu.
 

 
Najpiękniejszym jest człowiek uśmiechający się z Twojego powodu, szczególnie jeśli jest to człowiek, który ukradł Ci chociaż odrobinę wnętrza.
  • awatar Empty Cage: super blog :)życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu :* również zapraszam do mnie jeśli się spodoba śmiało dodaj do obserwowanych czy znajomych :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›